<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Wawrzyniec Podrzucki - Blog &#187; Science w Fiction</title>
	<atom:link href="http://www.blog.podrzucki.eu/?cat=12&#038;feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blog.podrzucki.eu</link>
	<description>Wawrzyniec Podrzucki - Blog</description>
	<lastBuildDate>Sun, 27 Sep 2015 15:08:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
		<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
		<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=3.7.41</generator>
	<item>
		<title>Rozum za miliard</title>
		<link>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=707</link>
		<comments>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=707#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Sep 2015 14:42:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Wawrzyniec Podrzucki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Science w Fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.podrzucki.eu/?p=707</guid>
		<description><![CDATA[Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie „Nowa Fantastyka” nr 12/2013. Cyberpunk od swego poczęcia istnieje w ścisłym, mutualistycznym związku z takimi dziedzinami, jak informatyka, genetyka molekularna, nanotechnologia czy neurobiologia. Ścisłym, bo cokolwiek się nowego na tych polach wydarzy, cyberpunk natychmiast to wchłania, trawi i wydala w formie zbeletryzowanej, linearnie próbując przewidywać przyszłość i prawie zawsze [&#8230;]<hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=707">Rozum za miliard</a> for the post link with title as anchor</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><em>Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie <a href="http://www.fantastyka.pl" class="broken_link">„Nowa Fantastyka”</a> nr 12/2013.</em></p>
<p>Cyberpunk od swego poczęcia istnieje w ścisłym, mutualistycznym związku z takimi dziedzinami, jak informatyka, genetyka molekularna, nanotechnologia czy neurobiologia. Ścisłym, bo cokolwiek się nowego na tych polach wydarzy, cyberpunk natychmiast to wchłania, trawi i wydala w formie zbeletryzowanej, linearnie próbując przewidywać przyszłość i prawie zawsze chybiając. A mutualistycznym, bo jak w przypadku żadnego innego podgatunku SF, fantazja i nauka zdają się tu karmić sobą nawzajem. Do tego stopnia, że chwilami nie wiadomo, czy ten lub inny uczony jeszcze stąpa po ubitym gruncie <em>Science</em>, czy już przeszedł do <em>Fiction</em>.</p>
<p><strong>ZMASOWANY ATAK</strong><br />
Ot, taka neurobiologia. Namnożyło się w niej ostatnio różnych mega-przedsięwzięć, lecz uwaga medialna skupiła się szczególnie na dwóch (bo i pieniądze w ich przypadku spore, i nazwiska znane) – <em>The Brain Activity Map</em>, pod auspicjami prezydenta USA, oraz europejski <em>Human Brain Project</em>. Zarówno jednemu, jak i drugiemu dano 10 lat i dziewięciocyfrowy budżet. Bajka! Ale czy te pokaźne sumy przełożą się na równie imponujące wyniki<p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=707">Czytaj dalej: Rozum za miliard</a></p><hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=707">Rozum za miliard</a> for the post link with title as anchor</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.podrzucki.eu/?feed=rss2&#038;p=707</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek na kosmicznym rozdrożu</title>
		<link>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=686</link>
		<comments>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=686#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Feb 2015 15:57:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Wawrzyniec Podrzucki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Science w Fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.podrzucki.eu/?p=686</guid>
		<description><![CDATA[Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie „Nowa Fantastyka” nr 10/2013. W „Trylogii marsjańskiej” Kima Stanleya Robinsona koloniści przekształcają obcą planetę w drugą Ziemię. Nie w jej dokładną kopię, bo to niemożliwe, ale w świat na tyle do starego podobny, że przeciętny nowojorczyk czy warszawiak mógłby się tam z miejsca przeprowadzić i bez większego dyskomfortu zamieszkać. [&#8230;]<hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=686">Człowiek na kosmicznym rozdrożu</a> for the post link with title as anchor</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><em>Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie <a href="http://www.fantastyka.pl" class="broken_link">„Nowa Fantastyka”</a> nr 10/2013.</em></p>
<p>W „Trylogii marsjańskiej” Kima Stanleya Robinsona koloniści przekształcają obcą planetę w drugą Ziemię. Nie w jej dokładną kopię, bo to niemożliwe, ale w świat na tyle do starego podobny, że przeciętny nowojorczyk czy warszawiak mógłby się tam z miejsca przeprowadzić i bez większego dyskomfortu zamieszkać. Z drugiej strony mamy „Hyperiona” Dana Simmonsa i Intruzów – odłam ludzkości, który wędruje między gwiazdami nie zmieniając niczego, prócz siebie.</p>
<p>Wspomniane powieści to przykłady dwóch różnych perspektyw, z których można patrzeć na ewentualną kosmiczną przyszłość naszego gatunku – obce światy przystosowane do nas vs. my przystosowani do obcych światów. Bez względu jednak na opcję, jaką wybierzemy, jedno wydaje się pewne: bez grzebania w genach – bakteryjnych, roślinnych, zwierzęcych, a być może i naszych własnych – tak czy siak chyba ani rusz<p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=686">Czytaj dalej: Człowiek na kosmicznym rozdrożu</a></p><hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=686">Człowiek na kosmicznym rozdrożu</a> for the post link with title as anchor</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.podrzucki.eu/?feed=rss2&#038;p=686</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O powstawaniu (mechanicznych) gatunków</title>
		<link>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=666</link>
		<comments>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=666#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Oct 2014 15:42:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Wawrzyniec Podrzucki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Science w Fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.podrzucki.eu/?p=666</guid>
		<description><![CDATA[Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie „Nowa Fantastyka” nr 8/2013. Biologia to nauka o życiu. Życiu opartym na związkach węgla, bo innego jak dotąd nie znamy. Wśród kryteriów, które muszą zostać spełnione, by coś nazwać żywym, nie ma jednak nic o budulcu. W teorii zatem, a być może niedługo również w praktyce, pole zainteresowań biologów [&#8230;]<hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=666">O powstawaniu (mechanicznych) gatunków</a> for the post link with title as anchor</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><em>Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie <a href="http://www.fantastyka.pl" class="broken_link">„Nowa Fantastyka”</a> nr 8/2013.</em></p>
<p>Biologia to nauka o życiu. Życiu opartym na związkach węgla, bo innego jak dotąd nie znamy. Wśród kryteriów, które muszą zostać spełnione, by coś nazwać żywym, nie ma jednak nic o budulcu. W teorii zatem, a być może niedługo również w praktyce, pole zainteresowań biologów rozszerzy się, obejmując, między innymi, maszyny.</p>
<p><strong>METAL O METAL</strong><br />
Weź kilkadziesiąt garści śrubek różnych rozmiarów, tyleż nakrętek oraz blaszek z otworami rozmaitych średnic. Wrzuć to wszystko do pojemnika z zamknięciem i wytrząsaj. Jeżeli owo wytrząsanie trwało dostatecznie długo, to po otwarciu pudełka zobaczysz rzecz zgoła niesamowitą – znaczący odsetek śrub solidnie przykręconych pasującymi mutrami do odpowiednich blach.</p>
<p>Brzmi jak czary, a to tylko ewolucja. Ten szkolny eksperyment pokazuje w najprostszy z możliwych sposobów, jak ona działa, i przypomina, że jest zjawiskiem uniwersalnym. Gdy tylko zaistnieją dwa podstawowe warunki, tj. odpowiednio duża rozpiętość cech w materiale wyjściowym oraz jakiś mechanizm pozwalający ten materiał segregować pod względem owych różnych cech – ewolucja rusza z kopyta. A jaki to będzie materiał – aminokwasy i cukry, krzemowe tranzystory, algorytmy czy śrubki, podrygujące na pozór chaotycznie w skrzynce – jest już sprawą drugorzędną<p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=666">Czytaj dalej: O powstawaniu (mechanicznych) gatunków</a></p><hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=666">O powstawaniu (mechanicznych) gatunków</a> for the post link with title as anchor</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.podrzucki.eu/?feed=rss2&#038;p=666</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzieci doktora Granta</title>
		<link>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=634</link>
		<comments>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=634#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 May 2014 12:22:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Wawrzyniec Podrzucki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Science w Fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.podrzucki.eu/?p=634</guid>
		<description><![CDATA[Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie „Nowa Fantastyka” nr 6/2013. W czerwcu 1993 roku na ekrany kin trafił „Park jurajski” Stevena Spielberga. Co po dwudziestu latach od dnia premiery można powiedzieć o tym filmie? Choćby to, że się prawie w ogóle nie zestarzał. Nawet teraz, w epoce rozpasanej i wszechobecnej grafiki komputerowej, film nie trąci [&#8230;]<hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=634">Dzieci doktora Granta</a> for the post link with title as anchor</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><em>Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie <a href="http://www.fantastyka.pl/" class="broken_link">„Nowa Fantastyka”</a> nr 6/2013.</em></p>
<p>W czerwcu 1993 roku na ekrany kin trafił „Park jurajski” Stevena Spielberga. Co po dwudziestu latach od dnia premiery można powiedzieć o tym filmie? Choćby to, że się prawie w ogóle nie zestarzał. Nawet teraz, w epoce rozpasanej i wszechobecnej grafiki komputerowej, film nie trąci myszką, i już samo to jest godne podziwu. Mało jest celuloidowych fantazji odpornych na upływ czasu, a jeszcze mniej takich, które swą długowieczność zawdzięczają czemuś więcej prócz mistrzostwa w operowaniu kamerą, światłem i programem do renderingu 3D. Inteligentnej fabule, na przykład, wiecznie żywym pytaniom egzystencjalnym, albo idei, wciąż świeżej, niezmiennie atrakcyjnej i rozpalającej umysły zarówno ekspertów, jak i przeciętnych zjadaczy chleba.</p>
<p>W „Parku jurajskim” ideą tą jest deekstynkcja. Dee&#8230; co? Przecież taki termin nie pada w filmie ani raz! Trudno się temu dziwić, skoro został ukuty całkiem niedawno, niemniej pomysł pozostaje ten sam – wskrzeszanie wymarłych zwierząt (oraz, ewentualnie, roślin). Jednak czy od razu dinozaurów? Michael Crichton – autor powieści, na podstawie której Spielberg nakręcił swój film – wybrał dinozaury głównie z tego względu, że Amerykanie mają na ich punkcie bzika i było pewne, że prędzej kupią serię bajek o safari z tyranozaurami i velociraptorami, niż opowieść o zmartwychwstałym wypławku w akwarium<p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=634">Czytaj dalej: Dzieci doktora Granta</a></p><hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=634">Dzieci doktora Granta</a> for the post link with title as anchor</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.podrzucki.eu/?feed=rss2&#038;p=634</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życie &#8211; zestaw do samodzielnego montażu</title>
		<link>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=617</link>
		<comments>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=617#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Apr 2014 12:22:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Wawrzyniec Podrzucki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Science w Fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.podrzucki.eu/?p=617</guid>
		<description><![CDATA[Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie „Nowa Fantastyka” nr 4/2013. Oprócz koncepcji od dawna zadomowionych w SF i tematów intensywnie eksploatowanych jest również taki, którego fantastyka jeszcze prawie nie tknęła, chociaż już od dobrych paru lat sobie wisi i nęci niczym dojrzałe jabłko. Jest to o tyle interesujące, że autorzy science fiction węch na wszelkiego [&#8230;]<hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=617">Życie &#8211; zestaw do samodzielnego montażu</a> for the post link with title as anchor</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><em>Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie</em> <a href="http://www.fantastyka.pl" class="broken_link"><em>„Nowa Fantastyka”</em></a> <em>nr 4/2013.</em></p>
<p>Oprócz koncepcji od dawna zadomowionych w SF i tematów intensywnie eksploatowanych jest również taki, którego fantastyka jeszcze prawie nie tknęła, chociaż już od dobrych paru lat sobie wisi i nęci niczym dojrzałe jabłko. Jest to o tyle interesujące, że autorzy <em>science fiction</em> węch na wszelkiego rodzaju naukowo-techniczne nowinki mają wyczulony i dawno powinni się już w ten słodki miąższ wgryzać. Ale co się odwlecze, to nie uciecze i można być pewnym, że za biologię syntetyczną – bo o niej mowa – również się w końcu wezmą.<sup>1)</sup></p>
<p><strong>ZNAJDŹ DZIESIĘĆ SZCZEGÓŁÓW</strong><br />
Jednym z możliwych powodów obojętnego stosunku pisarzy SF do biologii syntetycznej jest brak ostrych granic pomiędzy nią a klasyczną biotechnologią. Czym bowiem one się różnią? Tym, czym majsterkowanie w garażu od pracy w biurze projektowo-konstrukcyjnym. Albo przeróbka „Malucha” w samochód dostawczy od budowy całkowicie nowego środka transportu o określonych i z góry zadanych parametrach<p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=617">Czytaj dalej: Życie &#8211; zestaw do samodzielnego montażu</a></p><hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=617">Życie &#8211; zestaw do samodzielnego montażu</a> for the post link with title as anchor</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.podrzucki.eu/?feed=rss2&#038;p=617</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Darwin w wielkim mieście</title>
		<link>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=585</link>
		<comments>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=585#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Dec 2013 13:49:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Wawrzyniec Podrzucki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Science w Fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.podrzucki.eu/?p=585</guid>
		<description><![CDATA[Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie „Nowa Fantastyka” nr 02/2013. Motyw ewolucji przewija się w SF od zarania gatunku. Raz jest on eksploatowany silniej, jak w latach 30-tych i 40-tych ubiegłego wieku, innym razem słabiej, by po pewnym czasie znów wrócić do łask, tak jak dzieje się to obecnie. Bywa, że w tonacji optymistycznej i [&#8230;]<hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=585">Darwin w wielkim mieście</a> for the post link with title as anchor</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><em>Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie <a href="http://www.fantastyka.pl" class="broken_link">„Nowa Fantastyka”</a> nr 02/2013.</em></p>
<p>Motyw ewolucji przewija się w SF od zarania gatunku. Raz jest on eksploatowany silniej, jak w latach 30-tych i 40-tych ubiegłego wieku, innym razem słabiej, by po pewnym czasie znów wrócić do łask, tak jak dzieje się to obecnie. Bywa, że w tonacji optymistycznej i wzniosłej, kiedy indziej zaś mrocznej i ponurej. Dzisiejsza fantastyka z ewolucją w tle najwyraźniej znajduje się w fazie pesymistycznej.</p>
<p>Dzieje się tak prawdopodobnie z powodu coraz powszechniej wyrażanego przekonania, że dobór naturalny w przypadku człowieka już nie działa. Że w swym ewolucyjnym postępie <em>Homo sapiens</em> osiągnął szczyt i dalej są już możliwe tylko dwie drogi: albo w dół, ku zezwierzęceniu i skretynieniu, albo do góry, ale jedynie ciągnąc się, niczym baron Münchhausen, za harcap kontrolowanej inżynierii genowej i rozmaitych technosztuczek. Nic dziwnego zatem, że autorzy nie widzą sensu w płodzeniu spekulatywnych historii na temat dalekosiężnych konsekwencji procesu, któremu ludzkość przestała podlegać. Lepiej skupić kreatywne moce na pisaniu o transhumanistycznych cyborgach, ewentualnie bezmózgich degeneratach w postapokaliptycznej scenerii<p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=585">Czytaj dalej: Darwin w wielkim mieście</a></p><hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=585">Darwin w wielkim mieście</a> for the post link with title as anchor</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.podrzucki.eu/?feed=rss2&#038;p=585</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SF, kłamstwa i faceci w fartuchach</title>
		<link>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=573</link>
		<comments>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=573#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Nov 2013 13:15:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Wawrzyniec Podrzucki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Science w Fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.podrzucki.eu/?p=573</guid>
		<description><![CDATA[Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie „Nowa Fantastyka” nr 12/2012. Tym, co odróżnia fantastykę naukową od pseudonaukowej jest zwykle brak logiki oraz beztroska swoboda w interpretowaniu faktów. Dzieje się tak niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z dziełem literackim, kinematograficznym, czy komiksem. Jednak gdy przyjrzymy się filmom SF (zwłaszcza wysokobudżetowym hollywoodzkim produkcjom), znajdziemy jedną [&#8230;]<hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=573">SF, kłamstwa i faceci w fartuchach</a> for the post link with title as anchor</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><em>Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie <a href="http://www.fantastyka.pl" class="broken_link">„Nowa Fantastyka” </a>nr 12/2012.</em></p>
<p>Tym, co odróżnia fantastykę naukową od pseudonaukowej jest zwykle brak logiki oraz beztroska swoboda w interpretowaniu faktów. Dzieje się tak niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z dziełem literackim, kinematograficznym, czy komiksem. Jednak gdy przyjrzymy się filmom SF (zwłaszcza wysokobudżetowym hollywoodzkim produkcjom), znajdziemy jedną charakterystyczną cechę odróżniającą je od literatury tego samego gatunku – czas, w którym rozgrywa się akcja.</p>
<p><strong>DZIŚ PROBLEM, JUTRO ROZWIĄZANIE?</strong><br />
Weźmy na przykład takie motywy: asteroida na kursie kolizyjnym zostaje zauważona nie wcześniej niż kilka miesięcy przed zderzeniem z Ziemią, albo: naukowcy stwierdzają ze zgrozą w poniedziałek, że nasz glob traci pole magnetyczne i jeżeli nie wykombinują czegoś do następnego piątku, to <em>„adios muchachos”</em>.</p>
<p>Albo epidemia. Pojawia się patogen, zupełnie nowy i tak wirulentny, że w dwa tygodnie może nas wszystkich wykończyć. Nie wykańcza tylko dlatego, że w ciągu jeszcze krótszego czasu dzielni filmowi mikrobiolodzy a) rozpracowują chorobotwórczy czynnik od A do Z, b) znajdują oraz dokładnie testują przeciwśrodek, by w ostatniej możliwej chwili c) zaaplikować go każdemu ze struchlałych mieszkańców USA<p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=573">Czytaj dalej: SF, kłamstwa i faceci w fartuchach</a></p><hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=573">SF, kłamstwa i faceci w fartuchach</a> for the post link with title as anchor</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.podrzucki.eu/?feed=rss2&#038;p=573</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nauka kontra fantastyka – stan gry</title>
		<link>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=562</link>
		<comments>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=562#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Oct 2013 13:09:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Wawrzyniec Podrzucki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Science w Fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.podrzucki.eu/?p=562</guid>
		<description><![CDATA[Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie „Nowa Fantastyka” nr 10/2012. Gdyby w roku 1982 była możliwa hibernacja i jakiś niecierpliwy miłośnik fantastyki naukowej dał się zamrozić na trzydzieści lat, to po odmrożeniu zastałby świat nie tylko inny od tego, który opuścił wchodząc do lodówki, ale również od tego, jaki proponowała ówczesna science fiction. Nasz hibernatus [&#8230;]<hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=562">Nauka kontra fantastyka – stan gry</a> for the post link with title as anchor</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><em>Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie <a href="http://www.fantastyka.pl" class="broken_link">„Nowa Fantastyka”</a> nr 10/2012.</em></p>
<p>Gdyby w roku 1982 była możliwa hibernacja i jakiś niecierpliwy miłośnik fantastyki naukowej dał się zamrozić na trzydzieści lat, to po odmrożeniu zastałby świat nie tylko inny od tego, który opuścił wchodząc do lodówki, ale również od tego, jaki proponowała ówczesna science fiction. Nasz hibernatus przeżyłby szok dwojakiego rodzaju. Pierwszy na widok ewidentnych, od razu rzucających się w oczy zmian, które zaszły podczas jego kriogenicznej drzemki. A drugi szok po kilku tygodniach – po tym, jak trochę by połaził i się porozglądał, doszedłby do wniosku, że w zadziwiająco wielu aspektach rzeczywistość AD 2012 pozostaje równie odległa od fantastycznonaukowych przewidywań, co trzy dekady temu.</p>
<p><strong>RAK I AIDS WCIĄŻ SĄ Z NAMI</strong><br />
„Łowca androidów” – ten kapitalny obraz Ridleya Scotta – powstał w roku 1982, natomiast jego akcja rozgrywa się w 2019 r. Odejmijmy jednak parę lat, bo przecież główni bohaterowie, tj. androidy, musiały być na porządku dziennym już wcześniej, i w ten sposób trafimy w rok 2012. Określenie „android” jest tu cokolwiek mylące, bo nam współczesnym kojarzy się, poza systemem operacyjnym smartfonów, z konstrukcją mechaniczno-cybernetyczną, podczas gdy android vel replikant z filmu to istota z krwi i kości. Z tym, że ta krew i te kości (oraz cała reszta) są produktem zaawansowanej bioinżynierii, zaprojektowanymi od A do Z w laboratorium i złożonymi do kupy na taśmie produkcyjnej<p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=562">Czytaj dalej: Nauka kontra fantastyka – stan gry</a></p><hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=562">Nauka kontra fantastyka – stan gry</a> for the post link with title as anchor</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.podrzucki.eu/?feed=rss2&#038;p=562</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mutantastyczni</title>
		<link>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=553</link>
		<comments>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=553#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Oct 2013 16:53:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Wawrzyniec Podrzucki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Science w Fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.podrzucki.eu/?p=553</guid>
		<description><![CDATA[Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie „Nowa Fantastyka” nr 8/2012. Mutanci to temat szczególnie chętnie i uporczywie eksploatowany w fantastyce, nie tylko zresztą naukowej. Być może jego popularność wynika stąd, że żaden aspekt rozwoju naukowo-technicznego nie dotyczy nas w tak bezpośredni, intymny wręcz sposób, jak grzebanie w naszych genach. Bądź też z faktu, iż fantaści [&#8230;]<hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=553">Mutantastyczni</a> for the post link with title as anchor</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><em>Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie <a href="http://www.fantastyka.pl" class="broken_link">„Nowa Fantastyka”</a> nr 8/2012.</em></p>
<p>Mutanci to temat szczególnie chętnie i uporczywie eksploatowany w fantastyce, nie tylko zresztą naukowej. Być może jego popularność wynika stąd, że żaden aspekt rozwoju naukowo-technicznego nie dotyczy nas w tak bezpośredni, intymny wręcz sposób, jak grzebanie w naszych genach. Bądź też z faktu, iż fantaści nie czują, by poruszali się tu w obrębie jakiejś wiedzy tajemnej i mocno spekulatywnej, lecz przeciwnie, powszechnej, szkolno-gazetowej. A najprościej można to wytłumaczyć tym, że człowiek od zawsze potrzebował jakichś potworów, przed którymi by drżał i bogów, którym mógłby zaufać. Inżynieria genetyczna zaś wydaje się idealnym, nowoczesnym i co najważniejsze, sprawdzonym narzędziem do masowego wyrobu zarówno jednych, jak i drugich.</p>
<p><strong>WSZYSCY JESTEŚMY MUTANTAMI</strong><br />
To wszędobylstwo genetyki, zwłaszcza w obszarach pop-medialnych, a zarazem jej spektakularne osiągnięcia sprawiają jednak, paradoksalnie, że na tym polu autorom powieści czy scenariuszy wyjątkowo łatwo stracić przyczepność i w niekontrolowanym poślizgu staranować szlaban, który oddziela pomysły w miarę sensowne, od tych sensownych już mniej, w rodzaju X-Menów<p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=553">Czytaj dalej: Mutantastyczni</a></p><hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=553">Mutantastyczni</a> for the post link with title as anchor</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.podrzucki.eu/?feed=rss2&#038;p=553</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Różni jak klony</title>
		<link>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=550</link>
		<comments>http://www.blog.podrzucki.eu/?p=550#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Oct 2013 16:55:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[Wawrzyniec Podrzucki]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Science w Fiction]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.podrzucki.eu/?p=550</guid>
		<description><![CDATA[Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie „Nowa Fantastyka” nr 6/2012. Gdybym miał zrobić ranking motywów według częstotliwości ich wykorzystywania w SF, klonowanie człowieka znalazłoby się jeśli nie na pierwszym miejscu, to na pewno w pierwszej dziesiątce. Jest to motyw na pozór bezpieczny, bo nie kłóci się z naukowymi faktami i opierający na nim fabułę pisarz [&#8230;]<hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=550">Różni jak klony</a> for the post link with title as anchor</p>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><em>Poniższy tekst ukazał się w czasopiśmie <a href="http://www.fantastyka.pl" class="broken_link">„Nowa Fantastyka”</a> nr 6/2012.</em></p>
<p>Gdybym miał zrobić ranking motywów według częstotliwości ich wykorzystywania w SF, klonowanie człowieka znalazłoby się jeśli nie na pierwszym miejscu, to na pewno w pierwszej dziesiątce. Jest to motyw na pozór bezpieczny, bo nie kłóci się z naukowymi faktami i opierający na nim fabułę pisarz z czystym sumieniem może przed słówkiem <em>fiction</em> postawić <em>science</em>. Niemniej mimo wstępu na teren zasadniczo rozpoznany, wielu autorów zamiast ciekawszych, choć trudniejszych ścieżek, wybiera zwykle drogę na przełaj, byle prostą, a najlepiej asfaltową. Mówiąc brutalniej, idee przenoszone są z nauki do fantastyki w sposób mocno uproszczony i strywializowany. To, niestety, raczej reguła i klonowanie wyjątkiem od niej nie jest.</p>
<p>Dziełom sprzed 1996 roku o sklonowanych ludziach naiwny optymizm (bądź pesymizm, jeżeli utwór miał charakter antyutopii) można wybaczyć. No bo skoro sami biolodzy nie widzieli problemów? Techniczne, owszem, ale nie pryncypialne. Wiadomo, że za rozwój danej rośliny czy zwierzęcia odpowiada program zapisany w DNA, jednakowy dla wszystkich komórek danego organizmu. DNA zaś mieści się w jądrze. Wystarczy zatem wziąć niezapłodnioną komórkę jajową od osobnika X i jakąś komórkę somatyczną z osobnika Y (tj. tego, którego klon chcemy otrzymać), usunąć z tej pierwszej jądro, jak pestkę z drylowanej wiśni, a wakat uzupełnić jądrem z komórki Y. Pozostaje tylko zaimplantowanie takiego kukułczego jaja do macicy matki zastępczej, odczekanie paru miesięcy i&#8230; <em>voila</em>! Nazywam się Dolly. Owca Dolly<p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=550">Czytaj dalej: Różni jak klony</a></p><hr /><p><a href="http://www.blog.podrzucki.eu/?p=550">Różni jak klony</a> for the post link with title as anchor</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.blog.podrzucki.eu/?feed=rss2&#038;p=550</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
